Surf i kite od kuchni i bez cukru. | Algarvewatersport

Surf i kite od kuchni i bez cukru.

Obóz Surfingowy w Portugalii. Planujesz – przeczytaj!

Przebywając nieco dłużej w okolicy portugalskiego wybrzeża można odnieść wrażenie, że światowa populacja dzieli się na ludzi, którzy w każdej wolnej chwili pędzą latać na kajcie oraz na tych, rzucających się od świtu do zmierzchu na wszelakie fale. Nieco refleksji i dystansu wymaga przypomnienie sobie, że kilkadziesiąt kilometrów dalej toczy się inne, mniej surferskie życie. Statystyki są nieubłagane i jednoznacznie wskazują, że na świecie nadal większość osób nigdy nie miała okazji napompować latawca ani rozplątać kajtowych linek i jeszcze nie wybrali się na żaden wyjazd kitesurfingowy na majówkę. Co więcej, choć do kontaktu z surfingiem przyznaje się 105% Australijczyków, to nadal na jeden metr kwadratowy zamieszkałej części globu przypada 0,037 surfera (ale pracujemy nad tym, żeby te dane zmienić – szkoła surfingu Algarve Watersport co roku wypuszcza w świat kilkuset świeżych surferów). Z powyższych rozważań można wysunąć dwa ważne wnioski. Po pierwsze, szkółki sportów wodnych, np. takie jak nasza szkoła kitesurfingu w Algarve nadal mają po co istnieć. Po drugie, osoby jeszcze na deskach nie pływające być może staną przed ważnym pytaniem, którą zabawę wybrać i czy pojechać na obóz surfingowy czy na obóz kitesuringowy. Tylko z pozoru surfing i kiteboarding to tak zwany jeden pies. Otóż zapewniam Was, że są to dwa psy i to zupełnie innej rasy.

Surfcamp Portugalia? (Nie)tylko dla odważnych!

Zacznijmy od tego, że nadal nie rozumiem po co ludzie wymyślili surfing. Każda szkoła surfingu Portugalia czy nie Portugalia wygląda jak miłe i przyjemne miejsce, ale tam zaczynają się schody. Surfing to jest orka na ugorze połączona z masochistyczną zajawką na podtapianie się co kilka minut. I to wszystko z własnej woli. Rozumiem, że adrenalina, że emocje, że ujarzmianie natury, żywiołu i takie tam wzniosłe kwestie. Adrenaliny można jednak dostarczyć sobie przy okazji innych, bardziej efektywnych rozrywek. Jeżeli już jakimś cudem ochotnik dostanie się na break (miejsce, z którego zaczyna się płynięcie na fali), to czeka go ostrzał spojrzeń innych zawodników, którzy tak samo jak Ty przyjechali na surfing w Portugalii. Tak jak w piłce nożnej bramka jest jedna, a piłki są dwie, tak samo w surfingu fala jest jedna, a chętnych na nią czterdziestu. Zapomnijcie o tym całym aloha stylu życia, miłości do bliźniego i wiecznej przyjaźni wśród hawajskich kwiatków. Surfing to niebezpieczna walka o to, kto pierwszy znajdzie się na fali. Warto też zaznaczyć, że stanięcie na desce spadającej stromo w dół po ścianie wody to nie zumba, którą każdy zatańczy na pierwszej lekcji i nie ma co się na początku nastawiać na sukcesy.

Dlaczego więc sport ten już jest, a staje się jeszcze bardziej popularny? Po pierwsze dlatego, że jak się już chociaż sekundę pojedzie na fali, to jest tak fajowo, że chcę się znów to poczuć. Po drugie, surfing ma ten niezaprzeczalny urok sportów, do których nie potrzebna jest skomplikowana infrastruktura. Nie musimy kupować karnetów, rezerwować boiska, mieć dużo wyszukanego sprzętu, wystarczy jedna, dość prosta w konstrukcji deska i wystarczy kilka lekcji np. u nas – szkoła surfingu Algarve Watersport z sukcesami szkoli nawet najbardziej opornych zawodników. Surfing przynosi także powodzenie w obrzędach godowych – badania naukowe potwierdziły, że laski lecą na suferów, a faceci lubią surferki. Posiadanie deski i obnoszenie się z nią dodaje statystycznie plus 10 do powabu. Surfing był i będzie swego rodzaju bohaterem masowej wyobraźni i spełnieniem marzeń o wolnym duchu i nieograniczonej radości. Te wyobrażenia mają jednak raczej tylko ci, których nigdy nie zmieliła fala i znają ten sport tylko ze Słonecznego Patrolu.

Kite camp Portugalia? W końcu się nauczysz!

Kiteboarding to młodszy brat surfingu z tego samego ojca, ale innej matki. Z punktu widzenia osoby myślącej logicznie i znającej podstawowe zasady fizyki, kiteboarding ma dużo sensu i wydaje się rzeczą oczywistą. Podobno już starożytni Chińczycy wykorzystywali do transportu coś w stylu dzisiejszych kitów, ale z racji rozmiaru latawców ciężko było ustrojstwem manewrować. Ten sprzęt, którego dziś używamy, to także nieco bardziej skomplikowany zestaw niż wiaderko i grabki. Kitebaording jest fantastyczny, nie tak trudny do nauczenia się (wpadnijcie do naszej bazy – szkoła kitesurfingu Algarve Watersport poleca się od maja do października!), w przeciwieństwie do surfingu efektywny (większość czasu spędzamy nad wodą niż pod nią) i ogólnie oh i ah. Jednakże tak jak nie ma róży bez kolców, tak nie ma kajtowania bez przyzwoitego przygotowani fizycznego, zrozumienia wiatru, tego jak działa sprzęt, znajomości systemów bezpieczeństwa i ciągłej uwagi na wodzie, by nie odlecieć ze swoimi latawczykiem na środek oceanu, gdzie już nikt nam nie pomoże wrócić na plażę. Szczerze, przy pierwszych lekcjach kajta, chowają się najtrudniejsze sprawdziany z fizyki, ilość spraw do ogarnięcia sprawia, że chcemy dopłacić instruktorowi, żeby tylko dał nam spokój i pozwolił wrócić do domu, ale jak już zaliczysz swój pierwszy obóz kitesurfingowy na Ria de Alvor, to później będzie tylko z górki. Podobno po wypływaniu dwunastu tysięcy kajtogodzin, człowiek zaczyna to wszystko rozumieć i robi się wszystko automatycznie, niczym podczas jazdy samochodem.

Podsumowując – szkoła surfingu Algarve Watersport nie owija w bawełnę i mówi Wam jak będzie – nie będzie łatwo, ale będzie cudownie! Jeżeli chodzi o kitesurfing Portugalia to jedno z najwspanialszych miejsc, aby uczyć się tego sportu, więc nie czekajcie, wpadajcie na obóz kitesurfingowy dla początkujących i odkryjcie piękno sportów wodnych!

back